
Przez większość życia wielu ludzi próbuje dopasować się do oczekiwań innych. Do tego, co wypada, co zostanie zaakceptowane, co nie wywoła krytyki albo odrzucenia. Z czasem człowiek tak bardzo przyzwyczaja się do grania różnych ról, że zaczyna zapominać, kim naprawdę jest.
Dlatego prawdziwa wolność nie zaczyna się od ucieczki od świata. Zaczyna się w środku. W chwili, gdy przestajesz budować swoją wartość na cudzej aprobacie i po raz pierwszy pozwalasz sobie żyć w zgodzie ze sobą.
To nie oznacza, że nagle przestajesz się bać. Oznacza tylko, że strach nie decyduje już za ciebie.
I właśnie wtedy pojawia się spokój, którego wcześniej nie dało się znaleźć. Bo nie musisz już udowadniać, że jesteś wystarczający. Nie musisz być kopią czyichś oczekiwań. Możesz po prostu być sobą, bez maski, bez ciągłego tłumaczenia się światu.
A człowiek, który zaakceptował samego siebie, staje się naprawdę wolny. WiA
